czwartek, lutego 07, 2013

Aż lukier pod nos podchodzi...:)

Jak wszyscy to wszyscy. Naszło mnie chyba, żeby wstawać tak szybko i do sklepiku biec. Sama brnęłam przez śniegi o 6 rano, wkoło żywego ducha.
Zaś tłusty czwartek to nie przelewki. Jak się spóźnię to pączków zabraknie.
Jeszcze zaspana, z włosami sterczącymi na różne strony , ale to nic, czapeczka, buciki i apetyt na słodkie ....
Do sklepu :)
ciemno, kawa jednak ożywi ten poranek. Zamiast śniadania pączusie. Jedne z nadzieniem różanym, drugie z truskawkowym. Czyż życie nie jest piękne :)
może i w biodrach przybędzie odrobinę ale raz w roku to nie grzech...
Zaś to wiadomo czy następnego dożyję ?
Zawsze może mnie samochód potrącić przecież. Zatem zajadam  się pączkami, to taki jedyny dzień w roku.
Zresztą każdy jest jedyny, niepowtarzalny. A do lata może uda się zrzucić troszkę słoninki z brzucha.
A jak nie to też świat się nie zawali. Niech no spróbuje mi ktoś podskoczyć :)
Przed chwilą gości miałam, siostry i tatko, przynieśli następne pączki, jeszcze chruściki...
Kawka i słodkości lubią iść w parze. Tak to od zawsze było i będzie.
I czyż nie wspaniały dzień? 

Gdy tak powykładam pączki na talerz, patrzę gdzie najwięcej lukru. Gdzie jest on najgładszy, i gdzie najbardziej otacza całego pączka. Tego wybieram.
A lubię jeszcze gdy lukier tak pięknie się błyszczy, gdy ma idealną gładź, i nie może być zbyt przezroczysty. Musi być gęsty, mleczny i klejący :)

Pierwsze cztery mam za sobą, do końca dnia nie wiem ile jeszcze pochłonę. Co będzie to będzie. O kalorie pomartwię się jutro :)

Wszystkim udanego pączkowania życzę. I nie martwcie sie na zapas, jak już mamy jakieś 5 kilo za dużo, to ten jeden kilogram z dzisiejszego dnia, różnicy nie zrobi.

Smacznego kochani. :)




9 komentarzy:

  1. Ja już nie mogę patrzeć na pączki:D

    OdpowiedzUsuń
  2. ja jeszcze mogę ;) poproszę jednego
    albo dwa
    :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też jeszcze mogę i mam nadzieję do wieczora będę mogła :)

    Małgoś, Ty mi oponkę serową a ja Ci pączka :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamuś jak możesz takie rzeczy pisać o rozjechaniu przez samochód... aż mi dreszcz przeszedł po plecach, a pączki były wyśmienite :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Popieram, Dreszka nie próbuj więcej tak pisać lepiej zjedz kolejnego paczka:)hihi u mnie tez w domku paczkowo i kawusia pachnie a co:)raz na rok to nawet trzeba:)

    OdpowiedzUsuń
  6. No tak, macie rację, wyplułam już to słowo o rozjechaniu Tfuj!
    Coraz trudniej ale jeszcze pączki wpycham w siebie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pączki zjadłam a co, zaszalałam, aż 3 i się nie martwię, jutro o tym pomyślę, że też ci się chciało o 6 nad ranem zaiwaniać po pączusie podziwiam, pewnie panie w sklepie były troszkę zaskoczone co ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Panie w sklepie nie dziwią się bo już przed 6 rano, zanim sklep otworzą, czekają ludzie po piwko a i do pracy po drodze co niektórzy , bułeczkę albo drożdżówkę biorą :)

    OdpowiedzUsuń

Za odwiedziny serdecznie dziękuję :) Każda wizyta i komentarz, sprawia mi wielką przyjemność. :) W miarę możliwości staram się odwiedzać wszystkich czytelników , tych , których znam i tych, którzy odwiedzają mnie po raz pierwszy. :)
Dziękuję i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Szysia , Blogger