czwartek, stycznia 05, 2017

Przy porannej kawie - codzienność


Chyba jeszcze świętami żyję bo ciężko mi wrócić do jakiegoś normalnego rytmu.
Z ciekawości , po świętach weszłam na wagę. Przybyło 1,5 kg. Hmm.. wydawało mi się, że niewiele jadłam. Chyba  dlatego tak ciężko mi teraz śmigać , nabrać szybkości i wskoczyć w codzienny rytm dnia.
To nic, zgubię to, muszę , nie ma innej opcji. Może nawet uda się więcej kilogramów zrzucić.

Pięknie biało za oknem, nawet dosyć mroźno. W domu jednak ciepło . Pachnąca kawa obok, w tle słyszę wiadomości , i piszę bo jeszcze zapomnę , jak  się to robi.

Mąż dalej walczy z kafelkami w piwnicy. Trochę to potrwa i rozłoży się w czasie bo  jak wyjedzie, to  na 3 tygodnie. Ale nikt nikogo nie goni. Ważne , że praca powolutku trwa.

Wnusio chory, czekam, żeby wyzdrowiał, żeby zdążył pobiegać na śniegu. Kicia za to śniegu chyba nie lubi, otrzepuje łapy, jakby ją parzył. Ale od czasu do czasu niech te nóżki umyje przecież.

Kupiłam sobie torbę na kółkach, dzieci się śmieją, że śmiesznie będę wyglądać ale od dzwigania siatek z zakupami bolą mnie ręce, drętwieją. Niech tam sobie śmiesznie wyglądam, ważne, że będzie lżej. Zastanawiam sie, czy przez te wszystkie lata robienia zakupów, nie mam dłuższych ramion od dzwigania :)
Choinka w tym roku zbyt wielka, szeroka. Mąż przyciął z góry, żeby nie majtała o sufit no i przyciął zbyt mocno. Wygląda trochę , jak kwadratowy klocek.. Musiałam lekko podciąć gałązki, żeby chociaż w niewielkim stopniu  wyglądała na choinkę.
Niedawno chwaliłam się, że kot do choinki nie podchodzi, widać skłamałam, skoczył raz z taką energią, że czubek zleciał na ziemię. Już więcej chwalić się nie będę. Widać koty, to stworzenia nieprzewidywalne.
Słoneczko się pokazało, czas się ruszyć i do sklepu podskoczyć. Mąż zamówił kotlet na obiad. Cóż, zrobię ten kotlecik, co mi tam. W sumie dawno nie było.
Nie wiem dlaczego faceci nie lubią eksperymentów w kuchni, wolą tradycyjne dania, które jadają od zawsze. I weź tu się staraj i kombinuj nowości. Czasami chcę coś nowego zrobić, coś zmienić, a mąż - ty nie możesz zrobić normalnego obiadu?
No to będzie ten kotlet :)

Miłego dnia kochani :)


7 komentarzy:

  1. Kochana życzę ci w Nowym Roczku samych cudownych chwil, zdrówka. Ja po świetach też jeszcze zakręcona, chociaż już w pracy. A torba na kółkach jest bardzo przydatna :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i wzajemnie :) Trochę to potrwa zanim wrócę w ramki. Tak też dobrze, może tak musi być :)

      Usuń
  2. Przyjemny poranek... ;) Mnie też bardzo ciężko wrócić do rzeczywistości, grudzień był bardzo magiczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo grudzień to jest magiczny miesiąc :)

      Usuń
  3. Oj te kotlety...Mam zupełnie to samo. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. czyli ci nasi panowie to takie kotlety ;)))) hihihi...
    uściski dla Romka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Cóż zrobić, facet to facet :)

      Usuń

Za odwiedziny serdecznie dziękuję :) Każda wizyta i komentarz, sprawia mi wielką przyjemność. :) W miarę możliwości staram się odwiedzać wszystkich czytelników , tych , których znam i tych, którzy odwiedzają mnie po raz pierwszy. :)
Dziękuję i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Szysia , Blogger