wtorek, czerwca 25, 2013

Park Narodowy"Bory Tucholskie"- dzień z przyrodą

Dzisiaj więcej fotek . Zieleń i woda. Zdjęć sporo a i do tego bardzo podobne jedno do drugiego. Na pierwszej fotce akurat dąb Bartuś.
Wyruszyliśmy o 9 rano. Pogoda w sam raz , nie za ciepło i nie za zimno. Cztery samochody , w każdym 5 osób, licząc małego , 3 letniego szkraba.

Zajechaliśmy w okolice Małe Swornegacie. Tam już skręt do Parku na niewielki parking. Wszyscy wysypali się z samochodów. Na mapce to ta czerwona kropka w połowie po lewej stronie zdjęcia.


Maszerowaliśmy kilka kilometrów ścieżką , wyznaczoną trasą dla turystów. Spokojnym , miarowym krokiem, rozmawiając i podziwiając okolice. Pięknie zielono, z szumem drzew w tle , świergotem ptaszków i wszędobylskim, cudownym zapachem lasu.





Dodam, że ze ścieżek nie wolno schodzić. wszystko powinno zostać w nienaruszonym stanie, chociaż wolno zbierać jagody i grzyby.
Dla osób mieszkających w pobliskich gminach, wejście na teren Parku jest darmowe..
Dla przyjezdnych z innych stron, bilet kosztuje 3 zł od osoby, dzieci 1,50 zł.







Dotarliśmy wreszcie do tego cudownego pomnika przyrody. Dąb Bartuś.
w pobliżu można było usiąść, były ławeczki, stół i zadaszenie. Przerwa na popicie wody i odsapnięcie.



Po małym odpoczynku, ruszyliśmy drewnianą kładką wokół jeziora "Kacze oko"
Trzeba było uważać bo teren podmokły, grząski i można by czasami zapaść się, ewentualnie buty zgubić :)




O proszę, kiwamy sobie, pozdrawiamy :) Mamuś i Tatuś na pierwszym planie . W sumie siostra nazwała ten dzień - "Dniem ojców" Wszak nie tylko jeden tato maszerował ale było nas więcej. Trzech panów uciekło rybki łowić. Ale udało się ich chwycić aparatem. :)

My maszerowaliśmy dalej...
Podziwiając przyrodę. Jedna z sióstr mówi o naszych uciekinierach - nie wiedzą ile tracą siedząc z tymi kijami :)
A inna na to - moze oni myślą podobnie, nie wiedzą ile tracą łażąc, zamiast rybki łowić. :)
No właśnie, zależy co kogo bardziej rajcuje :)

A tutaj podobno dzięcioł z czerwonym kapeluszem. Ja nie zauważyłam, zdążył śmignąć, :)







Jaszczurka, malutka ale wszyscy przystanęli i oglądali.





Przy brzegu, wszyscy rzucili się fotografować kwiatki. Trzeba było jedną nogą zejść ze ścieżki ale było tam bardziej stabilnie, udało się nie zapaść w grząski teren.






Powoli wracamy do miejsca z ławeczkami na mały posiłek.










Jedzenie na widnokręgu. Każdy chyba już odrobinę umęczony :)


Te wielkie choinki wszystkich oczarowały. Wielkie, majestatyczne i piękne .





W pobliżu mostek, trochę już umęczony czasem a pod nim strumyk.





Tak przesiedzieliśmy jeszcze ze dwie godziny, potem powrót ale najpierw trzeba było zwołać panów z wędkami.
W sumie chyba ok 6 godzin przesiedzieliśmy wśród zieleni. Najedzenie, nachodzeni, aż ciężko było ruszyć się i zmobilizować do marszu w stronę samochodów.
To był naprawdę cudowny dzień. :)

........................................................................................................................................................

Chcesz, żeby powstał las,
zagrzebuj w wilgotnej ziemi żołędzie,
zamiast odlewać z brązu dęby.

........................................................

W podwieczornej godzinie, gdy milknie powoli
gwar targowania się o cenę jedwabiu, suszonych fig i mąki,
zapytaj , jaką sumę jesteś gotowy zapłacić
za twój miniony dzień.

Achim Hermeth

.......................................................................................................................................................


7 komentarzy:

  1. wspaniała wyprawa wspaniałej rodzinki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam się kiedyś tam wybrać ze szkoła, ale nie wyszło :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Było naprawdę wspaniale co chwilę przeglądam zdjęcia i wspominam tamte chwile .Takie wypady rodzinne scalają rodzinę i zawsze jest co wspominać:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wyglądamy na tej kładce gęsiego :D heheh i oczywiście ja z babcią i dziadkiem pogwałciliśmy prawo i zeszliśmy ze ścieżki żeby zrobić słit zdjęcie :D hehehhe Świetny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny spacer, super wyprawa. Aż zazdroszczę, dawno tak nie chodziłam.

    OdpowiedzUsuń

Za odwiedziny serdecznie dziękuję :) Każda wizyta i komentarz, sprawia mi wielką przyjemność. :) W miarę możliwości staram się odwiedzać wszystkich czytelników , tych , których znam i tych, którzy odwiedzają mnie po raz pierwszy. :)
Dziękuję i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Szysia , Blogger