piątek, maja 13, 2016

Pomysł na okrycie nieciekawej doniczki




Wiecie czego się boję? Ano, że całe słońce i ciepło, wygrzeją nas w maju, a lipiec i sierpień będzie zimny i deszczowy.
Tfu! wypluj!

O czymś innym jednak chciałam, taki mały pomysł. Ameryki nie odkryłam bo pewnie już niektórzy tak robią, cóż, zabrakło osłonek na doniczki.
Zielsko przeróżne zakupione , jednak doniczek zabrakło.
Szybko myślałam, żeby tymczasowo zasłonić jakoś te czarne , nieciekawe plastiki..
Znalazłam torebki na prezenty i szare koperty.
Docięłam na wysokość doniczki i jako tako to wygląda. Pstrokato ale nie czarno.
Szarą, smutną kopertę, przewiązałam białą wstążeczką.
Zanim nowe doniczki zjawią się na balkonie, te muszą wystarczyć. A może, jak już się do nich przyzwyczaję, polubię i pokocham, może zostaną.






Część kwiatków pójdzie do ogrodu, jednak póki co stoją na stole . Jakoś żal mi je usuwać tak daleko. Stół przeładowany ale jeszcze chwilę nacieszę oczy widokiem, nos zapachem.
Wychodzę na balkon i zęby szczerzę do zielska. Mam nadzieję, że sąsiedzi nie widzą z okien, jak jedna kobieta obchodzi z rana, wywala zęby i gada do kwiatków.
Cóż, jak im będzie dziwnie, to ich problem, nie mój. Na swoim balkonie, podwórku mogę wyglądać dziwnie. Taki mam kaprys i już. Zresztą, kto mi zabroni cieszyć sie życiem.


Muszą być i bratki. Ciepło mają na moim balkonie. Zbyt wiele słońca. Upchnęłam je w najdalszym kącie i jakoś się trzymają. Takie śliczne pyszczki mają, jak ich nie kochać .


W niedzielę ok 7 z rana, z mężem przy kawie.  Słoneczko już pięknie grzało, cudowna cisza, nawet odgłosu od jeżdżących samochodów. Uwielbiam poranki. Tylko ptaki, słońce i zapach bzów. No i koty oczywiście.
Kociaki teraz mieszkają pod tarasem. Mamusia i trzy maleństwa. Mają tam legowisko i swoje miski.
Mimo to, mama przychodzi pod drzwi balkonowe i beczy. Jak już otworzę, woła małe. Tak ma ich nauczone, że wszystkie pchają się domu. Jakby tu było lepsze jedzenie.
Kotka miała chore oczy, chodziłam z nią na zastrzyki, po wyleczeniu będzie sterylizacja. Nie wiem tylko co to  był za antybiotyk, że ciągle głodna. W życiu nie widziałam, żeby kot tyle zjadał.
Zal będzie wydać mi maluchy, są takie słodkie, ale też dokuczliwe. Potrafią wisieć mi bardzo długo na siatce przed muchami, byle dostać się do srodka.
Dzisiaj , gdy przyszłam ze spaceru z wnukiem, zobaczyłam okrwawione drzwi balkonowe.
Lecę zobaczyć co z kotami , a tam cała ferajna obgryza ptaka. Próbowała przez uchylne okno dostać się pewnie do środka, wisiała na siatce i przy okazji okrwawiła mi drzwi zagryzionym ptaszkiem.
Mamuśka złapała i dała dzieciom . może uczy ich polować.
No tak, jeden ptaszek mniej, poranne trele będą słabsze.
Piesio w swoim ogrodzeniu chodzi niecierpliwie i obserwuje kociaki, tyle mięska luzem chodzi , a kotki takie okrąglutkie, apetyczne. Póki nie wydam to nie wypuszczam psa, chyba , że kociarnię na chwilę do domu wezmę, wtedy moze pobiegać.

Wnusio śpi, ma chwilę dla siebie. Zdążyłam przesadzić kwiatki i ogarnąć kuchnię. Reszta wieczorem. Obudzi się, dostanie obiadek i może w ogrodzie pobawimy się chwilę. Sebastian tak lubi samochody, że gdybym postawiła go w wózku na rondzie, byłby spokój do wieczora pewnie.
Chodzenie z nim za rączkę jest bardzo trudne, każdy samochód po drodze musi pomacać, gdyby tak jeszcze dało się zakręcić kołem, byłby prze szczęśliwy :)
Wczoraj tak właśnie , podczas spaceru, próbowałam oderwać go od samochodu syna. Jedzie facet rowerem i woła - pewnie za tatusiem tak lubi samochody!
Mąż kierowca to i lubi ale nie zdążyłam odkrzyknąć do niego bo był już kilometr dalej.
Wiecie co, spacery z wnukiem działają odchudzająco. Wszystkie spodnie luźne. A to dopiero ok 3 tygodnie. Hmm.. No to mogę słodkie jeść nadal.


15 komentarzy:

  1. Uwielbiam zioła w doniczkach,ale również piękne kolorowe kwiaty ;)
    A pomysł genialny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upatrzyłam sobie takie ładne wiaderka, akurat na ziółka by były. Muszą poczekać bo jedno to za mało , a na więcej to za dużo pieniędzy pójdzie. :)

      Usuń
  2. Pięknie wyglądają takie ozdoby na doniczki. Jak czytam twój post to od razu mi się przypomina dom moih rodziców w Borach Tucholskich. Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a to niedaleko. Co prawda do lasu mały kawałeczek jest ale chciałabym, by kiedyś moje dzieci i wnuki, tak wspominały rodzinny dom :) Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  3. Ech mam nadzieję że lato będzie ciepłe. Śliczne kwiaty i fajny pomysł na przejściowe donice. ;-) Uwielbiam koty, moja przygarnieta kotka jest już wysterylizowana :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za długo czekałam z tą sterylizacją, no ale niebawem będzie po. Chociaż troszkę żal, że już maluszków nigdy nie będę miała :)

      Usuń
  4. Jak niewiele trzeba by było piękniej :)
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami, jak to się mówi -potrzeba matką wynalazków :)

      Usuń
  5. Jaki superancki patent na upiększenie parapetu okiennego! Taka szybka odmiana to tylko w Błyskawiczny Piątek :D Patent z kopertą i wstążką zastosuje do moich ziół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, o parapecie nie pomyślałam. Tam też można :)

      Usuń
  6. świetny pomysł na te doniczki :)

    OdpowiedzUsuń

Za odwiedziny serdecznie dziękuję :) Każda wizyta i komentarz, sprawia mi wielką przyjemność. :) W miarę możliwości staram się odwiedzać wszystkich czytelników , tych , których znam i tych, którzy odwiedzają mnie po raz pierwszy. :)
Dziękuję i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Szysia , Blogger