czwartek, lipca 25, 2013

Zumba ;)


Pierwsza szarpanina za mną hehe, żebyście to widzieli. Rany, to był hardcore :))
Zielona jestem, nigdy jeszcze nie byłam, a tam jakieś figury, wywijanie rękami i kręcenie tyłkiem.  I cały czas w podskokach. Motałam się bo nie nadążałam za resztą. Komicznie to wyglądało. Jak oni z przodu to ja dopiero obrót robiłam, jak łapki w lewo , ja jeszcze po prawej machałam. Smiac mi się chciało z samej siebie.
Ale się nie dam, po kilku lekcjach pójdzie mi lepiej . Kwestia zapamiętania kroków.
Węgowanie tyłeczkiem jeszcze najłatwiejsze ale już wytrząsanie nim nie za bardzo mi szło bo brzuszek latał. Wyglądało to tak, że każda część ciała trzęsła się w inną stronę i we własnym rytmie. do tego wywijanie rękami co mi sie juz konkretnie motało, coś jakbym komary przeganiała :) .
Miałam nieziemski ubaw z siebie. Fajna dawka humoru i oczywiście zmęczenia.
Butla wody w małych przerwach , pękła bardzo szybko, do tego ręcznik bo lało się za mnie. Fajna sprawa. Gęba czerwona, woda w brwiach, z głowy też ciekło, kark, plecy, wszystko pływało. Rany, ale jestem sztywna, stawy chyba przyrosły bo wszystko mnie dzisiaj boli :)
Tak więc w następną środę idę na następne trzęsionki ciałem. Muszę porządek z kondycją zrobić.
Za kilka miesięcy już pewnie nie będzie tak ciężko podskoczyć, oderwać stopy od podłogi... mam nadzieję. Aktualnie ciężko mi było cały czas podrygiwać, strasznie szybko się męczyłam.
W domu, już po tym szaleństwie weszłam pod chłodny prysznic. Lałam na twarz wodę a ta cały czas czerwona i gorąca. Dopiero po jakiejś godzinie udało mi się złapać spokojny rytm serca i puls bił normalnie.
Młode dziewczyny też wychodziły bure, rozgrzane, widać tak musi być bo już myślałam, że tylko mnie krew zalała. Muszę spokojnie, coby mnie jakaś żyłka nie pękła z wysiłku albo serce odmówiło stukania przy takich wariactwach :)
Ale było super, bardzo energetycznie , jestem zadowolona. :)



22 komentarze:

  1. Też tak miałam na początku!
    Zumbę KOCHAM, idę właśnie dzisiaj, daje mi tak niesamowitego POWERA!!!!! Oczywiście ogromne znaczenie ma tu nasz cudowna instruktorka BASIA!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Zumbę :) Na początku też nie nadążałam, ale najważniejsze to się dobrze bawić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. "trzęsionki ciałem" :D hihihihi...dobre określenie :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten obrazek na początku coś mi przypomina tak trochę podobne te panie do trzech sióstr które ostatnio chadzały sobie po pomoście we Wielu kształty jakieś takie znane...A tak w ogóle to mnie potem trochę nauczysz co?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile wyjdę z tego cała to nie ma sprawy :)) Siostry trzy powiadasz, hmm.. coś mi w zakamarkach umysłu świta hehe:)

      Usuń
  5. hehehehe musi być ubaw, kiedyś i na moje bioderka przyjdzie czas ;))

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam, podziwiam! Sama raczej bym się nie odważyła pójść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anitko, młoda dziewczyna jesteś,dałabyś radę :)

      Usuń
  7. Początki zawsze są trudne, ja akurat na zumbę nie uczęszczałam, ale z aerobikiem i shapingiem jest podobnie, te ruchy, ich synchronizacja, wszyscy tak samo muszą się ruszać, śmiałam się ze swojej bezporadności, ale potem było wspaniale :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na aerobik kiedyś chodziłam ale przyznam , że zumba lepsza, może po prostu bardziej z tańcem mi się kojarzy. Będzie można wykorzystać figury na jakimś balu :)

      Usuń
  8. ja też nigdy nie byłam, ba, nawet nie widziałam :P

    OdpowiedzUsuń
  9. ahhhah fajnie wypróbuje tez zumbowanie:)dziś byłam nad woda 3h ruchu w wodzie:)fajnie tak się zmęczyć:)pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zumba jest the best:) Do niedawna chodziałam często.Na początku też nie było lekko, a potem jak z płatka;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dobrze, że się nie poddajesz po pierwszym razie:) Z lekcji na lekcję będzie coraz lepiej, a kiedy już będziesz wyćwiczona to jak spojrzysz na taka co w kącie wywija i łapie komary, będziesz pamiętała, że tez tak na początku miałaś:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam do czynienia z Zumbą... jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak Ty mamuś świrowałaś na parkiecie tak ja ok 20 km przejechałam na rowerku :D
    heheh mamy w sobie ten dryg do ćwiczeń no nie?? :D
    heheh

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oby efekty chociaż były

      Usuń
    2. Ola, Twoja mama to super babka jest :)

      Usuń
  14. Słyszałam o tym tańcu choć sama nie miałam okazji potańczyć

    OdpowiedzUsuń
  15. Super, to "spalacz" kalorii1

    OdpowiedzUsuń
  16. NAJWAŻNIEJSZE ŻE SIĘ PODOBAŁO;)

    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń

Za odwiedziny serdecznie dziękuję :) Każda wizyta i komentarz, sprawia mi wielką przyjemność. :) W miarę możliwości staram się odwiedzać wszystkich czytelników , tych , których znam i tych, którzy odwiedzają mnie po raz pierwszy. :)
Dziękuję i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Szysia , Blogger