poniedziałek, stycznia 05, 2015

Nic nie muszę, ale chcę


Śnieg na krótko zawitał w tym roku, a  teraz czuję się, jakby wiosna była wokół mnie. Trochę mrozu, słońce przez szyby daje czadu i trzeba zasłaniać okna bo normalnie przeszkadza.

Próbowałam , z Nowym Rokiem , zrobić jakieś postanowienie. Nie zrobiłam.
wiem z doświadczenia, że jak już coś postanowię, to stanie się to niemiłym obowiązkiem.  Coś podobnie, jak lektury w szkole. Póki nie nazywa się lekturą, książka całkiem dobra, świetnie się czyta. Jak już zadane przez nauczyciela, czuję opór.
Głupie to może ale tak mam.
Usiadłam przy kawie i pomyślałam tak.
- Miło będzie jak uda mi się ćwiczyć, zumbować, z kijkami chodzić, w miarę systematycznie. Nie ma musu, ma być przyjemność. Jedno  dobrze wymyśliłam, to gdy w nocy spać nie mogę, ćwiczę brzuszki. Niech chociaż jest z tego jakiś pożytek :)

- Cieszę się też, że papierosy nie są już dla mnie tak ważne jak były. Jeszcze dwa tygodnie temu, paliłam paczkę na 3 dni. Dzisiaj już starcza na 4 dni. Wspomagam sie co prawda elektronikiem ale to bardziej po to by w ręku coś trzymać. I może osobom niepalącym wydaje się śmieszne, to dla mnie i tak jest to wielki sukces. To też nie mus, chcę być zdrowsza i jak się uda to będę cholernie się cieszyć.

- Przy którymś upiciu łyczka kawy, zaświtało, że i do teściowej częściej trzeba zaglądać. Niby odwiedzam ale , że mieszka na uboczu, rzadziej niż do innych. To też nie jest postanowienie, tak po prostu powinno być bo po pierwsze, jest to mama mojego męża, po drugie, jest dobrą kobietą, po trzecie, lubię teściową :)
I to są takie trzy tematy, które najbardzie
j tkwią mi w głowie. Sporo drobniejszych, wedle czasu i umiejętności tez zrealizuję.
Ale nie muszę, nic na siłę. Po prostu chcę.

Jedno nie uda się na pewno. Porządek w folderach na kompie. Pod tym względem nie umiem się jakoś do tego zabrać. I w sumie nie muszę, tylko drażni mnie szukanie , gdy czegoś potrzebuję.

Z tym szukaniem to chyba tak od urodzenia mam, jakiś błąd u mnie . Coś nie zaskoczyło, jak powinno :) W sumie całe życie, zawsze czegoś szukam. Już się przyzwyczaiłam ale zegarka, który schowany został kilka lat temu, do dzisiaj nie znalazłam. Brak mi zorganizowania.
Spontanicznie coś zrobię i finał.
Sporo u mnie działania na spontan. Czasami to dobrze ale bywa, że potem żałuję. Nie potrafię się tego pozbyć.
Niektórych cech charakteru nie potrafię zmienić. A może to się nie da, może muszę nauczyć się z tym żyć?
Nie wiem.




22 komentarze:

  1. Świetne podejście. Tez tak mam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze głupio mi było, wszyscy tacy konsekwentni dookoła, wydawało się, że mało samozaparcia mam. Ale na palcach jednej ręki mogłam policzyć, kto wytrwał :)

      Usuń
  2. Masz racje,takie podejście jest lepsze niż postanowienia:-)
    Z tymi brzuszkami w nocy dobry pomysł,też ostatnio zasnąć nie mogę to zamiast podjadać po północy będę brzuszki robiła:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę mięśnie bolą, małe zakwasy są :) Znaczy działa

      Usuń
  3. Mam taki sam problem z folderami na komputerze ;) tyle razy sobie obiecuje, że posprzątam tam i nic z tego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalista do zadań specjalnych może by się przydał::

      Usuń
  4. Jak tak sobie czytam ten wpis, to trochę smutkiem mi zawiało i obwinianiem się... Ja w tym roku również bez postanowień... Za to z optymistycznym podejściem do życia i wielkim uporem :) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutkiem, hmm.. może gdzieś tam podświadomie, czuję, że nie wszystko u mnie w porządku, pewnie mam mały żal do siebie, za to co nie wykonane, za braki. Nie wiem :)

      Usuń
  5. A ja niby poukładałam foldery i posprzątałam w nich i teraz w ogóle nic nie mogę znaleźć.
    Z organizacją to mam chyba gorzej niż Ty ;) Jedno dobre, że okres co miesiąc, bo wtedy mnie do gruntownego sprzątania ciągnie ( dobrze, że choć raz w miesiącu ) . Nie wiem co będzie jak mnie menopauza złapie - będę chyba w bałaganie mieszkać! Na kijkach byłam kilka razy ale teraz mąż wyjechal do pracy na dwa miechy i nie wiem czy sie zmobilizuję. Jakies to zycie dziwne, niby wszystko w porządku a jednak wg. konkretnego planu zyć nie umiem i już! Tak mam i koniec.Więc jest nas więcej, nie martw się i za bardzo nie zmieniaj , bo taka jesteś i taką siostrę chcę dalej mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmienić to się nie da ale fajnie by było więcej silnej woli, a ta ma zawsze urlop :)

      Usuń
  6. Uwielbiam chcieć, a nie musieć. Na siłę nic się nie da, nie u mnie ;)
    Postanowień noworocznych nie robię, nastawiam się tylko optymistycznie do świata i wierzę, ze nowy przyniesie lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama próbuję optymizmu nabrać. Gorzej gdy telewizor włączę, wtedy optymizm ucieka. :)

      Usuń
  7. Ja spisuję powoli postanowienia, myśli, marzenia:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry sposób:) Może też tak zrobię :)

      Usuń
  8. ja czasem tez szukam i szukam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukanie z jednej strony fajna rzecz. Bywało, że pieniądze się znalazło w sezonowych kurteczkach :)))

      Usuń
  9. podobno jeszcze w styczniu mają być temperatury ok 12 stopni ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja również mam nadzieję, że uda mi się 'doświadczyć' więcej ruchu w 2015 roku :P a w wakacje muszę wybrać się w końcu na spływ kajakowy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na spływ kajakowy też mam ochotę :) Byle do lata :)

      Usuń
  11. Kochana nominowałam Cię ;) Zapraszam do zabawy - http://doodorka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Fajne postanowienia, oby udało się zrealizować, tym bardziej, że tak naprawdę nic nie musisz :)
    pozdrawiam i życzę powodzenia !

    OdpowiedzUsuń

Za odwiedziny serdecznie dziękuję :) Każda wizyta i komentarz, sprawia mi wielką przyjemność. :) W miarę możliwości staram się odwiedzać wszystkich czytelników , tych , których znam i tych, którzy odwiedzają mnie po raz pierwszy. :)
Dziękuję i zapraszam ponownie :)

Copyright © 2014 Szysia , Blogger